Wyspy Kanaryjskie proszą o pomoc

Dodano:
Wyspy Kanaryjskie. Nielegalni imigranci w drodze do Europy Źródło: PAP/EPA / Adriel Perdomo
Bogdan Rzońca | W związku z petycją, która wpłynęła do Parlamentu Europejskiego, Komisja Petycji odbyła wizytę na Wyspach Kanaryjskich w ośrodkach recepcyjnych i szkole średniej, gdzie uczą się dzieci z Afryki i Azji, które trafiły tam w ciągu ostatnich lat.

Europosłowie spotkali się też z przedstawicielami władzy państwowej i regionalnej Hiszpanii, policji, wojskiem, sędziami, prokuratorami oraz pracownikami Frontexu i Agencji UE ds. Azylu (AUEA) oraz pozarządową organizacja "Platforma Stowarzyszeń Sąsiedzkich z La Isleta".

Generalnie przekaz osób reprezentujących poszczególne organizacje był rożny.

Przedstawiciel rządu hiszpańskiego podkreślał asymilacyjne aspekty przybyłych migrantów, którzy podejmując pracę w rolnictwie, gastronomii, hotelarstwie czy turystyce mają pozytywny wpływ na gospodarkę hiszpańską. Prezydent Wysp Kanaryjskich podkreślał, że problem migrantów wiąże się z ogromnymi kosztami dla władzy centralnej i lokalnej oraz musi być rozwiązany przy pomocy Unii Europejskiej, bo jeśli w ciągu 2023 roku przybyło 23 tysiące nielegalnych migrantów, to żeby ich wyżywić, umieścić w ośrodkach, zdobyć dla nich odzież i środki higieniczne, potrzebne były ogromne środki finansowe.

Hiszpańscy policjanci i wojskowi podkreślali, że czują się bezradni wobec masowego napływu migrantów, bo mogą działać operacyjnie tylko na terenie wód hiszpańskich, a łodzie rybackie z migrantami najpierw znajdują się na wodach Mauretanii, Senegalu, Gambii, czy innego kraju i oni podejmują działania w ostatniej fazie, gdy łodzie dopływają do ich obszaru nadzoru.

Reprezentanci Frontexu – unijnej organizacji wspierającej bezpieczeństwo na granicach podkreślali, że ich rola jest mała, wspierająca, zresztą przy szczupłych środkach na etaty i wyposażenie.

Sędziowie i prokuratorzy poinformowali Komisję, że największym problemem jest ustalenie wieku, tożsamości, kontaktu dyplomatycznego z krajami pochodzenia emigrantów, wytworzenie osobistych dokumentów żeby migranci mogli ubiegać się o azyl polityczny.

Bardzo jednoznacznie przeciw polityce migracyjnej w obecnym wydaniu Hiszpanii i UE wypowiedział się przedstawiciel ludzi mieszkających przy ośrodkach dla migrantów. Mówił, że dzieci boją się wyjść na ulice, właściciele mieszkań sprzedają je i wyjeżdżają. Wyraził też zdziwienie, że dziś, gdy jest wizyta europosłów dzielnice miasta są lepiej strzeżone i wysprzątane.

Opiekunowie w ośrodkach recepcyjnych i nauczyciele w szkole prezentowali swoje osiągnięcia w leczeniu traumy dzieci, którymi się opiekują. Rzeczywiście, pomijając powody napływu legalnych i nielegalnych migrantów zastępują dzieciom migrantów rodziny, uczą ich języka, zawodu, przygotowują do dalszej podroży na "kontynent hiszpański", bo w tych ośrodkach mogą oni przebywać tylko przez sześć miesięcy.

Ostatecznie z dyskusji z wszystkimi zaangażowanymi w proces przyjmowanie uchodźców czy migrantów wynikało, że socjalistyczny rząd hiszpański nie zwalcza nielegalnej migracji, przymyka oczy na niekorzystne zjawiska z nią związane. Wielu mówiło o słabości władzy wobec mafii, które organizują przemyt, a nawet handel ludźmi, o nieświadomych tego, co czeka migrantów, gdy nakłaniani są do wejścia do łódki rybackiej i stawkach zapłaty 1000 euro za przemyt.

Co odważniejsi rozmówcy zauważali, że powstrzymanie procederu przewożenia Afrykanów do europejskiego raju można rozwiązać. Trzeba tylko zmusić kraje, z których wypływają migranci do kontroli nabrzeży afrykańskich, zainstalować tam dobry wywiad zwalczający mafie zarabiające na tym procederze. Demokratyczny świat powinien zerwać umowy handlowe z krajami, które po cichu wspierają szaleństwo przerzutu biednych ludzi do Europy, którzy topią się w morzu albo jeśli dopłyną to pozostają z traumatycznymi przeżyciami o których opowiadał młody Senegalczyk, który przez siedem dni nic nie jadł ani nie pił, spał na stojąco w łodzi, bo było na niej tyle osób, że nie było możliwości położyć się na chwilę, "nie mogłem załatwiać swoich potrzeb fizjologicznych przez siedem dni" – dodał drżącym głosem.

Autor jest europosłem PiS

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...